12 listopada starsza grupa Służby Liturgicznej udała się na wycieczkę w Beskidy Zachodnie. Naszym głównym celem było zdobycie jednego z najsłynniejszych szczytów tamtego pasma jakim jest Babia góra. O godzinie 5:00 wraz z całą grupą spotkaliśmy się przed Kościołem parafialnym, troszkę zaspani ale w dobrych humorach, by wyruszyć i zdobyć wyznaczony cel. Sprawdziliśmy czy wszystko zostało zabrane i wyruszyliśmy w drogę. Po kilku godzinnej podróży dojechaliśmy na miejsce. Zaparkowaliśmy, zjedliśmy śniadanie, przebraliśmy się i wyruszyliśmy na szlak, czerwony szlak. Przez pierwszą godzinę podróż przebiegała mozolnie ponieważ było bardzo stromo. Na szczęście humor niektórych ministrantów powodował uśmiech na twarzy a czasem nawet bezdech. Wspinając się coraz wyżej można było zauważyć jak roślinność powoli ustaje by wynagrodzić nam cały trud podróży, ukazując piękno jednych z najsłynniejszych gór jakimi są Tatry.

Oprócz pięknego widoku i słonecznej pogody towarzyszył nam także bardzo silny wiatr z którym niekiedy musieliśmy się zmierzyć. Kiedy już dotarliśmy na szczyt okazało się że nie może być tak pięknie i cały widok został przykryty przez gęste chmury. Natomiast wszyscy byli bardzo szczęśliwi z osiągniętego celu. Przede wszystkim, nasz druh – Grzesiu Kaczor. Po piętnastominutowej przerwie ruszyliśmy w drogę powrotną. Największym przeciwnikiem podczas schodzenia był wiatr, który sprawiał że czasem było niebezpiecznie. Ale na szczęście nikomu nic się nie stało. Na szlaku zaliczyliśmy jeszcze jeden postój w schronisku, gdzie napiliśmy się ciepłej herbaty i kontynuowaliśmy podróż. Ok. godziny 18:00 dotarliśmy do samochodu, szczęśliwi ale także zmęczeni. Spakowaliśmy wszystko do auta i ruszyliśmy w drogę powrotną.  Podsumowując – cała wycieczka przebiegła zgodnie z planem wszyscy byli zadowoleni oraz usatysfakcjonowani z osiągniętego celu. Oczywiście przed powrotem do domu nie mogło zabraknąć KFC.

Wiktor Parandyk